Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Spalarnie zostaną z nami na dekady. „Nie widać technologii, która je zastąpi”

Дата публикации: 11-08-2026 18:00:00

- Objęcie spalarni odpadów systemem ETS jest dziś mniej prawdopodobne niż po głosowaniu w Parlamencie Europejskim kilka lat temu - ocenia Jakub Bator, Country Manager Poland w Indaver Holding. Jak dodaje, nawet z ETS spalarnie będą konkurencyjne.

Основное содержимое страницы с новостью.

- Objęcie spalarni odpadów systemem ETS jest dziś mniej prawdopodobne niż po głosowaniu w Parlamencie Europejskim kilka lat temu - ocenia Jakub Bator, Country Manager Poland w Indaver Holding. Jak dodaje, nawet z ETS spalarnie będą konkurencyjne.

  • Jakub Bator ocenia, że włączenie spalarni do ETS jest mniej prawdopodobne niż kila lat temu.
  • - Mam nadzieję, że dyskusja pójdzie raczej w kierunku tego, w jaki sposób możemy realnie zmniejszyć emisję CO2 w gospodarce odpadami i że odpowiedzią nie będzie ETS - stwierdza.
  • - Spalarnie pozostaną konkurencyjne, o ile Unia Europejska będzie konsekwentnie ograniczać składowanie odpadów oraz egzekwować przepisy dotyczące transgranicznego transportu odpadów komunalnych i RDF - dodaje.

Jak ocenia pan szanse na to, że opłata ETS obejmie spalarnie? Czy to się wydarzy?

Jakub Bator, Country Manager Poland w Indaver Holding, wiceprezes CEWEP (Confederation of European Waste-to-Energy Plants), członek zarządu Stowarzyszenia Producentów Energii z Odpadów: Wydaje się, że dzisiaj bardziej prawdopodobne jest to, że spalarnie nie wejdą do tego systemu, niż jeszcze trzy czy pięć lat temu, kiedy po głosowaniu w Parlamencie Europejskim wydawało się to przesądzone.

Dzisiaj mamy dość zdecydowany sprzeciw przede wszystkim ze strony Francji i Włoch. To są dwa znaczące państwa, jeżeli chodzi o siłę głosu w Komisji i Parlamencie Europejskim. Jeszcze pięć lat temu Francja była pozytywnie nastawiona do włączenia spalarni do ETS-u, więc to się zmieniło.

Nadal nie wiadomo, czy spalarnie zostaną objęte opłatą ETS Fot. Magda Wygralak / Shutterstock

Nadal nie wiadomo, czy spalarnie zostaną objęte opłatą ETS Fot. Magda Wygralak / Shutterstock

Wydaje się też, że ogólna atmosfera wokół regulacji klimatycznych i celów klimatycznych - nie tylko w branży odpadowej - bardzo się zmieniła. Choćby po tym, jak branża chemiczna znalazła się w kryzysie, jakiego wcześniej chyba nie doświadczyła.

To pokazuje, że nakładanie dodatkowych kosztów poprzez takie instrumenty parafiskalne, jak ETS, nie do końca się sprawdziło. Z drugiej strony istnieje przekonanie, że z emisją CO₂ do atmosfery trzeba coś zrobić i należy szukać skutecznych rozwiązań.

Mam więc nadzieję, że dyskusja pójdzie raczej w kierunku tego, w jaki sposób możemy realnie zmniejszyć emisję CO₂ w gospodarce odpadami i że odpowiedzią nie będzie ETS. Wydaje mi się, że jest szansa, iż właśnie tak się stanie, choć oczywiście Komisja Europejska lub cała Unia Europejska może sięgnąć po najprostsze rozwiązanie, jakie ma dziś pod ręką, czyli właśnie ETS.

To pokaże czas, bo dzisiaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi. „Urok” systemu ETS i całych negocjacji polega na tym, że państwa będą głosować nad całym pakietem zmian. Tak już było w przeszłości przy wielu dokumentach i zapewne podobnie będzie teraz. Trzeba będzie opowiedzieć się za lub przeciw całej reformie ETS. W jej ramach może znaleźć się element, do którego Polska nie będzie przekonana, ale w imię kompromisu dla całości wątek dotyczący spalarni zostanie przegłosowany.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że Komisja Europejska zrealizowała to, do czego zobowiązał ją Parlament Europejski - przedstawiła projekt dokumentu przewidującego objęcie spalarni systemem ETS. Tego należało się spodziewać i trudno było oczekiwać czegoś innego. Mimo to uważam, że szansa na zablokowanie tych zmian nadal jest realna.

Możliwe jest również złagodzenie tych przepisów, chociażby poprzez dalsze przesunięcie terminu wdrożenia ETS, na przykład do 2035 roku, albo połączenie go z darmowymi uprawnieniami do emisji dla spalarni przyłączonych do sieci ciepłowniczych.

To ostatnie rozwiązanie nie jest jednak takie proste. Dla Polski, Niemiec czy Austrii byłoby korzystne, ale część państw Europy - między innymi Francja i Włochy - nie mogłaby z niego skorzystać. Dla nich nie byłoby więc równie atrakcyjne.

A gdyby jednak stało się tak, że ETS zostałby wdrożony zgodnie z obecnymi założeniami, jak odbiłoby się to na polskim systemie?

- Najbardziej dotkliwe byłoby to dla instalacji, które już funkcjonują. Miały one to szczęście, że mogły skorzystać z wysokiego poziomu dofinansowania unijnego i relatywnie korzystnych kosztów inwestycyjnych - jak Kraków czy Poznań - albo nieco wyższych, ale nadal akceptowalnych, jak Gdańsk czy Olsztyn. Dzięki temu tzw. cena na bramie, czyli koszt zagospodarowania odpadów, jest tam bardzo niska. W ich przypadku dodatkowa opłata wynikająca z ETS byłaby najbardziej odczuwalna.

Oczywiście procentowo, bo nominalnie kwoty byłyby podobne dla wszystkich. Dla tych instalacji byłoby to jednak bardziej dotkliwe.

Pamiętajmy też, że Unia Europejska zapowiada wzrost cen uprawnień do emisji. Co prawda ostatnio potaniały, ale według prognoz Komisji Europejskiej w perspektywie 2035-2040 roku mają osiągnąć poziom około 200 euro za tonę CO₂. Dla przykładowego Krakowa oznaczałoby to wzrost ceny na bramie o około 100 proc., a być może nawet więcej, wyłącznie z powodu kosztów ETS.

Samorządy zapłacą? Kto poniesie koszty ETS w gospodarce odpadami

I dotknęłoby to samorządy?

- Tak. W Polsce system gospodarki odpadami został zaprojektowany w taki sposób, że koszty ponoszą samorządy. To one odczułyby skutki tych zmian, mimo że mówimy o rozwiązaniu korzystnym dla środowiska. Dzięki spalaniu odpadów ograniczamy ich składowanie, a jednocześnie jest to rozwiązanie atrakcyjne ekonomicznie.

Po ewentualnym wdrożeniu ETS atrakcyjność finansowa byłaby mniejsza, ale nie oznacza to, że spalarnie stałyby się nierentowne.

Nadal pozostaną konkurencyjne, o ile Unia Europejska będzie konsekwentnie ograniczać składowanie odpadów oraz egzekwować przepisy dotyczące transgranicznego transportu odpadów komunalnych i RDF. W takich warunkach spalarnie pozostaną potrzebne. Nie powinniśmy przecież ani składować odpadów komunalnych, ani wywozić ich poza Unię Europejską.

Nie ma więc zagrożenia, że spalarnie staną się nieopłacalne. Widać to w krajach, gdzie ETS już obowiązuje, takich jak Szwecja czy Litwa. Natomiast ktoś będzie musiał ponieść dodatkowe koszty. W polskim modelu będą to samorządy, a ostatecznie - mieszkańcy.

Jak mogą wzrosnąć koszty, jeśli spalarnie zostaną objęte ETS?

- Jeżeli założymy, że mówimy o 2 mln ton odpadów i cenie 100 euro za tonę, to daje około 200 mln euro. Pojawił się też pomysł zgłoszony przez premier Włoch, aby utworzyć specjalny fundusz w ramach ETS. Najpierw środki trafiałyby do systemu, a następnie byłyby zwracane samorządom. To jednak jedynie łagodzenie skutków, a nie rozwiązanie problemu.

Szkoda, że dyskusja poszła właśnie w tym kierunku, ponieważ przykłady Szwecji i Litwy pokazują, że ETS sam w sobie nie wpływa na ograniczenie emisji CO₂. Żaden z tych krajów, mimo wieloletniego funkcjonowania w systemie, nie zmniejszył znacząco emisji ani nie inwestuje na dużą skalę w technologie wychwytywania CO₂. Obecnie koszty takich technologii są po prostu znacznie wyższe.

Zwrócę też uwagę na jeszcze jedną rzecz. Dużo mówi się o kosztach ETS i o tym, jak sobie z nimi radzić, ale praktycznie nikt nie odpowiada na pytanie, w jaki sposób system miałby rzeczywiście zmniejszyć emisję w przypadku spalarni.

W energetyce można zastąpić bardziej emisyjne paliwa mniej emisyjnymi źródłami energii. W spalarniach taka możliwość praktycznie nie istnieje. Nawet zwolennicy ETS nie pokazują, jak miałoby to działać.

I to jest chyba największy problem tego rozwiązania. Mam nadzieję, że wrócimy do dyskusji nie tyle o samym ETS, ile o rzeczywistej dekarbonizacji tego sektora. Można rozmawiać o ograniczaniu udziału plastiku w odpadach czy o technologiach wychwytywania CO₂. To są kierunki, które rzeczywiście mogłyby zmniejszyć emisję.

Nowe spalarnie w Polsce: inwestować mimo ryzyka ETS?

Już kilka lat temu mówiło się, że wejście ETS jest przesądzone i koszty wzrosną. Tymczasem w Polsce - szczególnie wśród samorządów - wciąż widać duży entuzjazm dla budowy spalarni. Czy nie powinniśmy zrewidować tego podejścia?

- Spalarnie są nam przede wszystkim potrzebne po to, aby przestać składować odpady. To ich podstawowa funkcja. Jednocześnie mogą wzmacniać nasze bezpieczeństwo energetyczne. Nie mamy własnych zasobów gazu ani ropy, dlatego powinniśmy wykorzystywać każde dostępne źródło energii.

Nikt nie kwestionuje sensu energetyki wodnej, choć odpowiada ona za niewielki udział w produkcji energii. Podobnie jest z odpadami. Nigdy nie będą stanowiły 15 czy 20 proc. produkcji energii, ale jeśli mogą zapewnić 3,5 proc., to warto ten potencjał wykorzystać. I to jest moim zdaniem główny argument za budową spalarni.

Natomiast pytanie, ile odpadów powinniśmy spalać, to już osobna dyskusja. Jedni powiedzą, że obecna liczba instalacji jest wystarczająca, inni - że wciąż ich brakuje. Ja uważam, że nadal jesteśmy daleko od zaspokojenia potrzeb. W Polsce często prowadzimy tę dyskusję w oderwaniu od rzeczywistości, jakbyśmy oczekiwali, że odpady same znikną.

Jeżeli chodzi o samorządy, rozumiem, że spalarnie nie są inwestycjami, którymi chwalą się tak jak aquaparkami. I dobrze - nikt tego nie oczekuje. Ale są to instalacje po prostu niezbędne.

Koordynacja inwestycji czy wolny rynek? Spór o mapę spalarni

Niektóre samorządy mówią dziś: „Kraków płaci 280 zł za tonę, a my 700 zł, więc zbudujmy spalarnię - będzie taniej”. Kiedy jednak doliczy się do tych 280 zł koszt ETS, można dojść do wniosku, że inwestycja przestaje się opłacać. Tyle że tak to nie działa. Koszty całego systemu gospodarki odpadami wzrosną niezależnie od tego. Odpady po MBP trzeba będzie spalić, podobnie jak odpady powstające w procesach recyklingu.

Komisja Europejska zapowiada zresztą również objęcie dodatkowymi opłatami emisji gazów cieplarnianych ze składowisk. Dlatego spalarnie nadal pozostaną konkurencyjne i potrzebne.

Albo będziemy kierować odpady do własnych instalacji, albo będziemy wysyłać je do spalarni za granicę.

W perspektywie najbliższych 15-20 lat nie widać alternatywnej technologii, która mogłaby je zastąpić. Uważam więc, że nadal jesteśmy daleko od osiągnięcia docelowej wydajności systemu. Pokazują to również ceny. Warto wykorzystać ten potencjał w kraju, zamiast wysyłać odpady statkami do Szwecji.

Patrząc na mapę nowych inwestycji, można odnieść wrażenie, że panuje chaos - w jednych regionach powstaje kilka instalacji, w innych nie ma ich wcale. Czy nie powinno być większej koordynacji?

- Moim zdaniem nie wymyśliliśmy nic lepszego niż wolny rynek. Centralne sterowanie nigdy się u nas nie sprawdziło i nadal się nie sprawdza. Wystarczy spojrzeć na ochronę zdrowia. Ma pan rację, że są miejsca, gdzie instalacji wyraźnie brakuje.

Trudno jednak wyobrazić sobie skuteczny mechanizm zmuszania samorządów do inwestowania. Jeśli ktoś nie chce budować spalarni, trudno go do tego przymusić.

Z moich obserwacji wynika, że to nie jest wyłącznie polski problem. Podobnie jest choćby w Wielkiej Brytanii - są regiony, w których samorządy kategorycznie sprzeciwiają się takim inwestycjom, i takie, gdzie są one mile widziane.

Z drugiej strony Polska nie jest na tyle dużym krajem, aby transport odpadów stanowił ogromny problem. Oczywiście lepiej byłoby przewozić je na odległość 100-150 kilometrów niż 400, ale wydaje się, że nie jest to przeszkoda, która uniemożliwia funkcjonowanie systemu.

copyright.png

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Spalarnie odpadów czeka rewolucja. Branża ostrzega, że rachunki za odbiór śmieci pójdą w górę07.1111-07-2026
2ETS dla spalarni to wyższe ceny za odpady i ciepło. Lepiej wziąć się za składowiska07.5918-09-2026
3Spalarni odpadów jednak nie będzie. Projekt nieuzasadniony ekonomicznie06.7324-09-2026
4Odpady jadą za granicę, bo w Polsce brakuje instalacji. „Potrzebujemy więcej takich zakładów”08.5617-09-2026
5Samorządy krytykują pomysł UE. Boją się wyższych opłat za odpady i ciepło010.3114-09-2026
6Zbudują spalarnię na 30 tys. ton odpadów rocznie. Starania trwały od lat015.5407-09-2026
7Energetyka ruszy na zakupy węgla. "Ceny mogą rosnąć"07.5416-09-2026
8To uderza w ceny prądu. "Energia elektryczna nie może być dobrem luksusowym"08.7109-09-2026
9Szykują się duże zmiany w systemie ETS. Polska może zyskać miliardy złotych010.0207-09-2026
10Wiceprezes PGE: koszty ETS zbyt mocno obciążają ceny energii dla przemysłu06.4910-09-2026

Классификация: . Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 8.06. Источник: www.portalsamorzadowy.pl.